~*~ oczami Harrego ~*~
Odprowadziłem wzrokiem 'dziewczynę od drzwi' zmierzającą w stronę szatni.Poszedłem parę metrów za nią, aby nie siedzieć wciąż na dworze.
O mój Boże, ale ona ma seksowny tyłek ! Eh, co ja gadam ?! Przecież ona cała jest seksowna. I ten jej rumieniec który pojawił się na jej twarzy gdy pomogłem jej z drzwiami.. Nie mogę tego tak zostawić. Muszę dowiedzieć się jak tajemnicza brunetka ma na imię. Oh, cokolwiek, byle tylko wiedzieć kim jest.
Podała swój czarny płaszcz szatniarce. Schowałem się za jedną z kolumn, aby mnie nie zobaczyła. Uff, poszła już w stronę sali koncertowej. Wyglądała nieziemsko. Czarna sukienka z ćwiekami na kołnierzu idealnie podkreślała jej sylwetkę. Szpilki dodawały jej parę centymetrów, do tego sprawiając, że musiała zgrabnie poruszać biodrami w dość.. gorący sposób.
Podszedłem do obszernego boksu w którym można było zostawić swoje rzeczy.
-Dobry wieczór.. - przywitałem się z kobietą i podałem jej mój parasol. Kobieta włożyła go to szafki i podała kluczyk z właściwym numerkiem.
-Coś jeszcze chciałby pan odłożyć? - spytała i uśmiechnęła się lekko.
-Umm nie.. w sumie, to mam małą prośbę. Czy jest szansa, aby włożyła pani tą wizytówkę do tamtego płaszcza? - spytałem i wskazałem palcem na płaszczyk dziewczyny. - to na prawdę bardzo ważne.
-Oh, no dobrze.- powiedziała. Strasznie się ucieszyłem. Na karteczce z moim imieniem, nazwiskiem i numerem telefonu dopisałem szybko 'Na przyszłość, jakbyś miała jeszcze kiedyś problem z drzwiami.' i podałem ją szatniarce.
-Dziękuję ! Postaram się kiedyś odwdzięczyć. - powiedziałem i ruszyłem w stronę schodów prowadzących do głównej sali. Koncert zaczyna się za pięć minut. Spojrzałem jeszcze szybko w stronę szatni aby upewnić się, że kobieta włożyła karteczkę do prawidłowego płaszcza i wszedłem do sali.
***
Zająłem przyzwoite miejsce z widokiem na całą orkiestrę. Jestem tu tylko dlatego, że moja mama gra tutaj na wiolonczeli. Lubię chodzić na jej koncerty. Czuję się wtedy.. dumny? Tak, myślę że jest to dobre określenie.
Koncert się zaczął, a widownia ucichła. Kilka metrów ode mnie usłyszałem szepty, więc odwróciłem się w stronę z której dochodziły te dźwięki. Zamurowało mnie. Była to dziewczyna od drzwi, rozmawiała z jakąś koleżanką. Usłyszałem tylko 'miał przeurocze dołeczki' i odwróciłem się z powrotem w stronę orkiestry. Dziewczyna chyba mnie zauważyła, bo szepty nagle zamilkły. Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
***
Miło by było dostać jakiś komentarz (:

[SPAM]
OdpowiedzUsuńFanfiction przedstawia opowieść o Kelly Evans, ukochanym aniołku swojego taty. Kelly to miła, mądra i grzeczna dziewczyna. Nigdy nie miała żadnych problemów wychowawczych. Zawsze świeciła przykładem i miała dobry kontakt ze swoim tatą. Jej najlepszą przyjaciółką jest, Rose Romano, dziewczyna, którą zna od dzieciństwa. Pewnej nocy przyjaciółki postanawiają wyjść na imprezę, na której zjawia się Jake Movling. Życie dla głównej bohaterki zmienia się pod każdym względem, gdy impreza zmienia się w istne piekło. Wszyscy imprezowicze nagle znikają, a ona zostaje sama. Tick Tack, czas na grę, ale uważaj, nie każdy jest tym, kim się wydaje.
http://ujawnienie-luke-fanfiction.blogspot.com/