wtorek, 20 maja 2014

Rozdział 2

                                                             ~*~ oczami Harrego ~*~

Odprowadziłem wzrokiem 'dziewczynę od drzwi' zmierzającą w stronę szatni.Poszedłem parę metrów za nią, aby nie siedzieć wciąż na dworze.
O mój Boże, ale ona ma seksowny tyłek ! Eh, co ja gadam ?! Przecież ona cała jest seksowna. I ten jej rumieniec który pojawił się na jej twarzy gdy pomogłem jej z drzwiami.. Nie mogę tego tak zostawić. Muszę dowiedzieć się jak tajemnicza brunetka ma na imię. Oh, cokolwiek, byle tylko wiedzieć kim jest. 
Podała swój czarny płaszcz szatniarce. Schowałem się za jedną z kolumn, aby mnie nie zobaczyła. Uff, poszła już w stronę sali koncertowej. Wyglądała nieziemsko. Czarna sukienka z ćwiekami na kołnierzu idealnie podkreślała jej sylwetkę. Szpilki dodawały jej parę centymetrów, do tego sprawiając, że musiała zgrabnie poruszać biodrami w dość.. gorący sposób.
Podszedłem do obszernego boksu w którym można było zostawić swoje rzeczy. 
-Dobry wieczór.. - przywitałem się z kobietą i podałem jej mój parasol. Kobieta włożyła go to szafki i podała kluczyk z właściwym numerkiem.
-Coś jeszcze chciałby pan odłożyć? - spytała i uśmiechnęła się lekko. 
-Umm nie.. w sumie, to mam małą prośbę. Czy jest szansa, aby włożyła pani tą wizytówkę do tamtego płaszcza? - spytałem i wskazałem palcem na płaszczyk dziewczyny. - to na prawdę bardzo ważne. 
-Oh, no dobrze.- powiedziała. Strasznie się ucieszyłem. Na karteczce z moim imieniem, nazwiskiem i numerem telefonu dopisałem szybko 'Na przyszłość, jakbyś miała jeszcze kiedyś problem z drzwiami.' i podałem ją szatniarce. 
-Dziękuję ! Postaram się kiedyś odwdzięczyć. - powiedziałem i ruszyłem w stronę schodów prowadzących do głównej sali. Koncert zaczyna się za pięć minut. Spojrzałem jeszcze szybko w stronę szatni aby upewnić się, że kobieta włożyła karteczkę do prawidłowego płaszcza i wszedłem do sali. 

                                                   ***

Zająłem przyzwoite miejsce z widokiem na całą orkiestrę. Jestem tu tylko dlatego, że moja mama gra tutaj na wiolonczeli. Lubię chodzić na jej koncerty. Czuję się wtedy.. dumny? Tak, myślę że jest to dobre określenie. 
Koncert się zaczął, a widownia ucichła. Kilka metrów ode mnie usłyszałem szepty, więc odwróciłem się w stronę z której dochodziły te dźwięki. Zamurowało mnie. Była to dziewczyna od drzwi, rozmawiała z jakąś koleżanką. Usłyszałem tylko 'miał przeurocze dołeczki' i odwróciłem się z powrotem w stronę orkiestry. Dziewczyna chyba mnie zauważyła, bo szepty nagle zamilkły. Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.

                                                                         ***
Miło by było dostać jakiś komentarz (:

Rozdział 1

Spojrzałam ospale na wyświetlacz telefonu. Uff, jeszcze pięć minut i koniec lekcji. Nareszcie !
-Hej, ferajna ! Proszę jeszcze o chwilę uwagi. Przypominam, że dzisiaj o 19 jest koncert w filharmonii. Zapraszam szczególnie osoby z zagrożeniami na koniec semestru.- powiedział pan Luke i spojrzał na mnie. - myślę, że niektórym w tej klasie się to przyda. Koniec lekcji, możecie wychodzić.
Spakowałam szybko swoje rzeczy do torby i spojrzałam na Annie, moją przyjaciółkę od dziecka.
-Poszłabyś ze mną do tej głupiej filharmonii? - spytałam i zrobiłam oczy kota ze Shreka.- pójdziemy potem na imprezę do Louisa. - zobaczyłam, że w oczach mojej przyjaciółki pojawił się błysk.
Annie od dawna podoba się Louis Tomlinson, starszy od nas o dwa lata kumpel mojego brata. Zawsze, gdy go zobaczy, rumieni się i chowa twarz w dłonie, aby przypadkiem chłopak nie zobaczył różowych plam na jej policzkach.
-No dobra, mogę z Tobą pójść. Ale obiecaj, że zostaniemy do końca imprezy, chciałabym dzisiaj zagadać do Louisa. Ehh, no wiesz o co chodzi. - powiedziała i ruszyła w stronę wyjścia ze szkoły.
-Spokojnie, przecież dzisiaj piątek. Możesz nawet potem u mnie przenocować jeśli nie chcesz żeby Twoi rodzice zobaczyli cię zalaną w trzy trupy.
-Dzięki. - powiedziała totalnie uradowana. - to do zobaczenia o dziewiętnastej ! - rzuciła szybko, dała mi całusa w policzek i poszła w stronę białego BMW ojca.
Ehh, nigdy jej nie zrozumiem.
                                                        ***

-Dzięki za podwózkę, mamo. - powiedziałam, dałam całusa i wyślizgnęłam się z samochodu. - Oh, i Annie przyjdzie dzisiaj na noc. - powiedziałam na odchodnym.
-Kochanie, mnie z ojcem dzisiaj nie będzie w domu. Wrócimy jutro około 12, ponieważ Katherine i Bob mają dzisiaj trzydziestą rocznice ślubu. Ale spokojnie, ufam wam i wiem że nie podpalicie domu. - powiedziała i puściła oczko.
-Spokojnie, mamuś.- Odpowiedziałam.Uśmiechnęłam się i zamknęłam drzwi.
O Jezu, jaki ten budynek jest wielki. Same drzwi mają chyba trzy metry wysokości.
Mój wzrok przykuł wysoki brunet w lokowanych włosach stojący przed tym gigantycznym budynkiem.

Pewnie czekał na swoją dziewczynę. Miał malinowe usta, przeurocze dołeczki w policzkach i nieziemskie oczy. Path, ogarnij się ! Właśnie gapisz się na jakiegoś obcego faceta.
Ruszyłam w stronę drzwi.
Szlag by to, za nic nie chciały się otworzyć. Ciągnęłam je z całych sił, lecz drewniana powłoka za nic nie chciała się ruszyć. Eh, trzeba się zapisać na siłownię. Zrezygnowana opuściłam ręce. Po chwili zobaczyłam tego samego chłopaka, ale tym razem tuż obok mnie.
-Hmm.. nie żeby coś, ale jest napisane 'pchaj' a nie 'ciągnij'. - powiedział ochrypniętym, łamiącym się od śmiechu głosem i popchnął lekko drzwi, przepuszczając mnie w nich. Poczułam, że robię się cała czerwona, i mówiąc ciche 'dziękuję' weszłam do środka.

                                                                          ***

Prolog

Path to zwykła, szukająca miłości nastolatka. Nigdy nie była zbyt otwarta na osobników płci męskiej. Lubiła być samotna, uważała że jest jej dobrze bez chłopaka i że przyjaciele dają jej wystarczająco dużo szczęścia. Ale czy na pewno? Jedna wizyta w filharmonii z przymusu nauczyciela, a tak wiele może zmienić.. Kto by pomyślał? Czy chłopak stanie się ważniejszy od przyjaciół? Czy miłość to coś dobrego, czy wręcz przeciwnie? Czy warto oddać się komuś teoretycznie obcemu?  Odpowiedzi na te pytania szukajcie czytając to opowiadanie.

Liczę na komentarz :)